"Bezdomni
z niespelniona pieszczota,
wsrod obojetnych ludzi,
biedniejsi o lawke pod zielonym drzewem,
ktora zabral mroz,
plonacymi oczami mowimy sobie rzeczy nieogarniete slowem ....
Nurzam sie w mowie Twych oczu jak trzmiel kosmaty we wrzosie...
Czuje, jak plona wargi Twoje i spragnione palce rak... milych chwil szukaja ...
Jak bezwolnieje cialo i nie broni oczom Twoim rozbierac sukien, ktore dziela Twoje cialo...
Tulisz mnie naga kasztanami zrenic...
Nie zaslaniaj oczu - prosisz!!!
Lecz oczy Moje rozpalone pieszczota sa jak plomienie ...
Jezeli ich nie zaslonie, podpale tych ludzi obojetnych i nieczulych... ktorzy na moje dostrzegane piekno znieczuleni obojetnoscia mych zalet ich nie dostrzegaja...."
Myslisz,ze patrzac na moje zdjecie,na moja twarz,cialo,oczy czy wlosy to mnie poznasz? mylisz sie...To tylko chwila uwieczniona na zdjeciu i ujecie sekundy mojego zycia. Nie wiesz co wtedy moglem czuc,kim byc...Zastanawiasz sie jaki jestem i nic o mnie nie wiesz. Nie martw sie, strach towarzyszy Ci z kazda sekunda patrzac na zdjecia. To on.. szepczesz.. Boisz sie, bo tlum mysli ktore nachodza Cie by szepnac.. by choc usmiech wyslac dla mnie, boisz sie by nie pozostac zle zrozumiana. Boisz sie teraz, spogladasz ponownie ukradkiem na zdjecia. Coz widzisz…? To tylko zdjecie, obca postac nadal pozostanie nie wiedzac, czy wlasnie warto spojrzec na nia ponownie. Powracasz. Znow to samo. Widzisz usmiech.. widzisz cialo.. i pytasz sie ponownie, czy napisac badz wyslac usmiech to nie zbyt za smialo?
Spojrz w lusterko.. ocen siebie i zastanow sie... jak duzo czasu nam pozostalo…